Gęsina na Świętego Marcina? Nie u nas. Nie tym razem. Ze względu na nasze coraz częstsze nieobecności (praca, praca i jeszcze raz praca)  postanowiliśmy trochę zwolnić w dni wolne od pracy. Dlatego obiad był skromny, ale za to deser dość spektakularny, choć mało wymagający. 11 listopada to dla nas ważny dzień nie tylko z powodu upamiętnienia odzyskania przez Polskę niepodległości – to także nasze małe rodzinne święto. Każdy, kto ma w domu Marcina, wie o co chodzi. Dla swojego Marcina postanowiłam zrobić coś innego niż (niestety) nielubiane przez nas rogale Marcińskie. To coś, co kocha cała nasza rodzina, czyli piernik! Ale nie byle jaki, bo taki na bogato. Choć tak łatwy w przygotowaniu, że w głowie się to nie mieści. Chcecie wskazówkę, jak w prosty sposób zaskoczyć gości i sprawić bliskim radość? W takim razie polecam poniższy przepis. Wariant absolutnie niedietetyczny, ale pyszny bez dwóch zdań.

Składniki:

2 i 1/4 szklanki mąki pszennej tortowej

1/3 szklanki jasnego cukru trzcinowego („dry demerara”)

1/3 szklanki ciemnego cukru trzcinowego („dark muscovado”)

1 płaska łyżeczka proszku do pieczenia

1 płaska łyżeczka sody oczyszczonej

2 łyżki przyprawy

3 łyżki płynnego miodu

3 duże jajka

1/2 szklanki neutralnego w smaku oleju (np. rzepakowy)

2/3 szklanki mleka

1 słoik powideł śliwkowych (ok 290g) + 2/3 kolejnego słoika powideł

200 ml śmietany kremówki 30%

250g serka mascarpone

1 łyżka cukru pudru

1/2 łyżeczki cynamonu

ok. 1/2 szklanki łuskanych orzechów włoskich i 2/3 tabliczki mlecznej czekolady z żurawiną

Przygotowanie:

W dużej misce mieszamy wszystkie suche składniki.

Dodajemy jajka, olej, miód i miksujemy do połączenia. Masa będzie bardzo gęsta, grudkowata, podczas miksowania należy stopniowo dolewać mleko.  UWAGA: składniki powinny mieć temperaturę pokojową – jajka i mleko należy wyjąć przynajmniej godzinę wcześniej z lodówki.

Na koniec dodajemy zawartość 1 słoika powideł śliwkowych i miksujemy do połączenia składników.

Masę przelewamy do formy tortowej o średnicy ok. 24 cm, wyłożonej papierem do pieczenia i pieczemy w 170 stopniach przez około godzinę (do „suchego patyczka”) bez termoobiegu, w opcji „góra – dół”.

Po upieczeniu studzimy piernik na kratce.

Po całkowitym wystudzeniu kroimy ciasto wzdłuż na dwa równe blaty. Jeżeli czubek ciasta jest zbyt wypukły, można odkroić wystającą część i spałaszować ją wedle uznania 🙂

Zimną śmietanę kremówkę ubijamy z zimnym mascarpone, cukrem pudrem i cynamonem na gładką, puszystą masę – miksujemy na wysokich obrotach krótko, aby nie „przebić masy” (zbyt długotrwałe ubijanie kremu spowoduje, że straci puszystość i wytrącą się grudki tłuszczu).

Pierwszy blat piernika smarujemy powidłami, następnie łyżką nakładamy niewielkie „kleksy” kremu (tu zużywamy połowę kremu) i szpatułką lub nożem delikatnie rozsmarowujemy go na powidłach. Blat przykrywamy drugim blatem, na który nakładamy pozostałą połowę kremu. Na wierzch nakładamy orzechy włoskie oraz grubo posiekaną czekoladę. Całość można oprószyć odrobiną cynamonu.

Gotowy torcik odkładamy do lodówki na minimum 4 godziny.

 

Smacznego!

Mama